Idąc pomiędzy boksami schroniska przy ulicy Dolistowskiej odczuwa się radosne zainteresowanie psów i chęć zwrócenia na siebie uwagi. Każdy z nich traktuje przychodzących ludzi jak swoich nowych właścicieli.

 

- Miesięcznie przyjmujemy około 40 dorosłych psów - mówi pani Katarzyna Kalinowska, z schroniska dla bezdomnych zwierząt. - Szczeniąt zwykle jest jeszcze więcej.


Zwierzęta dzięki pracy wolontariuszy i zatrudnionych pracowników są zdrowe i zadbane. Pomagają im także liczne szkoły i przedszkola, organizując zbiórki na rzecz placówki. Jednak dla psów ważniejszy jest właściwy dom. Liczba adopcji jest zaskakująco mała - ludzie zwykle przychodzą do schronisk aby popatrzeć, wyjść i zapomnieć.

 

Łatwo jest bowiem zakochać się w którymś z odrzuconych psów, ale często potencjalnych właścicieli odrzuca trudność w opiece nad nim. Warto jednak pamiętać, że przyjmując zwierzę do swojego domu ochraniamy żywą istotę od śmierci, a tym samym od zapomnienia.

 

Artykuł powstał w ramach udziału w programie edukacyjnym dla szkół Press Class.