Zaczęło się w podstawówce. Wtedy zaczęłam odbywać pierwsze dłuższe podróże. I zawsze pojawiał się problem pamiątek. Bo z każdego miejsca chciałam coś mieć. I tak narodził się pomysł na pocztówki. Bo są tanie i ciekawe! Z każdego miejsca inne. A w dodatku zawsze na drugiej stronie można coś napisać. Np. tytuł piosenki, jaka leciała akurat w czasie podróży empekiem po tym mieście czy cytat na czyjejś koszulce. Istna dowolność. A jakie wspomnienie i pamiątka! Bezcenne!

Wieść szybko rozniosła się po rodzinie i znajomych i kolekcja się powiększała. Małe kolorowe pudełko już nie wystarczało. Kupiłam duży album fotograficzny i tam je wkładam, by potem oglądać je jak zdjęcia - z sentymentem. Niestety, niektóre jak te z Hong Kongu, Miami czy Warszawy są nieformatowe. Trafiły na ostatnią stronę. Do koperty.

Dziś przedstawiam mój pocztówkowy fotoreportaż. Nie sfotografowałam wszystkich pocztówek, bo jestem pewna że tego ciężaru nie poniósłby mmkowy serwer. Dlatego są tylko te moim zdaniem najciekawsze, z którymi coś lub ktoś mnie łączy. Enjoy!

 

 

(za ten artykuł, autor otrzymał od nas zaproszenie do kręgielni MK Bowling, przyp. red.)