-
Sokokiti
O mnie:
LSD 3.0
Wolimy spędzać czas w domu przed komputerem.
"czy liczy się iście na przystanek" ?????
za słownikiem języka polskiego PWN: iście «naprawdę, niewątpliwie»
Zbycho
Artykuł jest OK ale dokładnie, jak wyżej ;) poza tym to smutna święta prawda. Żeby chociaż ten ankietowany biedak dojeżdżał do tej pracy rowerem to już mógłby wpisać tak na oko ze 40 minut aktywności fizycznej dziennie. W te i we wte :) czyli z domu do pracy i z powrotem po 20 minut w każdą ze stron. Poprawiło by to statystykę znacznie i kondycje fizyczną już bez wątpienia.
że większość ludzi dojeżdża do pracy rowerem ze względu na oszczędność, zarówno czasu jak i pieniędzy, a o przyjemności takiej jazdy już nie wspomnę.
--== " Tylko pesymista na cmentarzu widzi same plusy... " ==--
No ja z powodu braku pracy dojeżdżam tam, gdzie mnie ścieżki rowerowe poniosą;) Dziś byłam na plaży na Dojlidach (w obie strony prawie 20 km ode mnie) i myślę, że w autobusie bardziej bym się zmęczyła, niż jadąc rowerem.... ;) A na swojej drodze napotkałam dwa samochody zaparkowane w całości na chodniku (tam już nie było ścieżki...), zostawiając jakieś 30 cm wolnego miejsca. Musiałam wjechać pod prąd na ulicę, żeby je minąć... Ale jazda rowerem zależy też u mnie od pogody... W przypadku gorszej pogody rzeczywiście raczej wybieram komputer albo tv... ;)
>> per aspera ad astra <<
normą stało się to, że po pracy, jaka by ona nie była ciężka, czy lekka wracając do domu odruchem stało się włączanie TV, PC, albo innych mediów. Stworzył się taki odruch warunkowy. "Przychodzę do domu i włączam co się da czy jest mi to potrzebne czy nie"...
--== " Tylko pesymista na cmentarzu widzi same plusy... " ==--
dlatego ja nie mam w mieszkaniu telewizora - pożeracza czasu i dobrze mi z tym. Chociaż mój znajomy mówi, że i przed kompem ćwiczy...nadgarstki, palce a czasami i szyję :p
Do niedawna po Białymstoku podróżowałem praktycznie tylko autobusami (czy to na uczelnie czy do liceum) i w okresie letnim rowerem. Wcześniej do gimnazjum i podstawówki tylko piechotą. Od czasu wyjazdu zagranicę (czyli dobry miesiąc) podróżuję prawie wszędzie piechotą (nie licząc metra gdy mi się spieszyło a miałem do przebycia kilka kilometrów w mieście, którego nie znam...). To ze względu na oszczędność, ale również z uwagi na zdrowie. Roweru tu niestety nie mam, a szkoda, bo trochę ułatwiłby podróżowanie.