Bardzo dużo czytam i początkowo dla mnie zakładki spełniały funkcje czysto użytkowe - służyły do zakładania miejsc, w których przerwałam czytanie książki. W 2004 roku, gdy zebrałam ok. 60 zakładek, pomyślałam, że mogłabym zakładki kolekcjonować. Pierwszą myślą było, że zakładki są nieduże,  wystarczy jakaś szuflada, albo pudełko – świetny materiał do kolekcjonowania, bo nie zajmują miejsca i nie trzeba odkurzać. Początkowo przywoziłam zakładki z podróży, kupowałam w księgarniach, dostawałam od przyjaciół - zbiór powiększał się powoli.

W lutym 2008 r. miałam już 1000 zakładek. W tym momencie mitem stało się to,  że zakładki zajmują mało miejsca. Zaczęłam je gromadzić w segregatorach, poukładane tematycznie, a nietypowe zakładki przechowuję w pudełkach. Obecnie moja kolekcja liczy prawie 5000 sztuk   z całego świata.

Różnorodność zakładek jest ogromna. To nie tylko prostokątny kartonik, ale również zakładki o dziwnych kształtach i wykonane z różnorodnych materiałów : metalowe, plastikowe, trójwymiarowe, magnetyczne, drewniane, skórzane, z tkaniny, folii, filcu, koralików, zakładki haftowane, malowane, wykonane na szydełku, czy z suchych kwiatów, a także zakładki-maskotki.

Tematyka też jest ogromna – reklama książek, wydawnictw lub księgarń, reklama firm, zakładki promujące miasta i regiony turystyczne, zakładki religijne. Wiele zakładek tworzy piękne serie

Specjalne miejsce w mojej kolekcji zajmują zakładki zrobione własnoręcznie przez moich znajomych, np. malowane przez moją koleżankę. Także zakładki przywożone przeze mnie z podróży mają w moim sercu specjalne miejsce, bo zawsze wiążą się ze wspomnieniami.

Najstarsze w mojej kolekcji są zakładki niemieckie z XIX w. i z lat 20. XX wieku Nutkę nostalgicznych wspomnień wzbudzają zakładki z czasów PRLu- - to czas mojego dzieciństwa, więc wspomnień dużo

Najbardziej dziwną zakładką, jest zakładka marokańska kupiona w galerii internetowej, trochę nieporęczna do zakładania książki, ale bardzo efektowna.