Po mojej wizycie w dniach 26-27.05 na terenach zalanych, doszedłem do wniosku, że dobrze by było jakoś pomóc tym ludziom. Nie żadne PCK, czy Caritas, lub bóg wie co jeszcze. Nauczony doświadczeniem, rzuciłem wątek na forum nikoniarze.pl, że jadę.

Pomoc moja miała się opierać na dokumentacji zniszczeń, nagraniu ich za płytę CD, i danie tej płyty właścicielowi/poszkodowanemu. Wiedziałem że urzędy i instytucje które tak deklarują pomoc nic nie dadzą na słowo, i po zajechaniu na miejsce tak też było.

Byłem z Poszkodowanymi w dniach od 30 maja do 2 czerwca. Początkowo było ciężko, ludzie dość nie ufnie podchodzili do mojej pomocy, później sami prosili bym przyszedł. Nie sądziłem że fotografia może tak męczyć. Sprzęt fotograficzny miałem swój, od mojej mamy pożyczyłem laptopa, którym nagrywałem ludziom zdjęcia do dokumentacji strat, na płyty, paliwo na wyjazd, i inne niezbędne akcesoria, fundusze zebrałem od znajomych/przyjaciół, współpracowników i użytkowników forum nikoniarze.pl. Wszystkie nadwyżki finansowe, które wpłynęły na moje konto, zostały przekazane na inna pomoc, organizowaną przez mojego kolegę Konrada, również akcja jest inspirowana przez nikoniarze.pl.

Będąc wcześniej na reportażu, poznałem Pawła, próbował dojechać do swego domu, niestety bezskutecznie, droga do jego domu została zalana, a woda była zbyt głęboka by przejechać samochodem. Po krótkiej rozmowie z Pawłem i jego żoną, gdy się żegnaliśmy zostałem zaproszony na kawę jak ten koszmar się skończy. Będąc teraz pomyślałem że zajadę i zobaczę co u niego słychać, Paweł natychmiast mnie poznał, niestety Jego gospodarstwo jest zrujnowane, żona Pawła pojechała do znajomych do Niemiec na zbiory truskawek, by mieli choć na podstawowe wydatki. Paweł jak się dowiedział dlaczego tu jestem, zaproponował mi pokazanie ludzi najbiedniejszych w okolicy i najbardziej doświadczonych przez powódź, bym mógł im zrobić zdjęcia ich zniszczeń. Chętnie się zgodziłem. Podczas gdy jeździliśmy od gospodarstwa, do gospodarstwa, Paweł dostał smsa od żony "kocham cię", wstyd się przyznać ale we dwoje żeśmy się rozkleili, co chwila mi to chodzi po głowie nawet teraz, gdy już jestem tu na miejscu.

Z Pawłem mam stały kontakt telefoniczny, Paweł jest uczciwym człowiekiem, zdeklarował się iż wszystkie środki pomocowe, jakie mu przekaże będzie kierował do tych najbiedniejszych. Ja w okresie wakacyjnym będę niedaleko, tam nieopodal mam rodzinę. Pawła odwiedzę, a że przekazałem mu pewne środki finansowe na pomoc poszkodowanym, też i jemu samemu, zajadę odebrać faktury za zakupy tychże środków (wystawiane na mnie). Ludzie których odwiedzałem, byli poinformowani że Paweł, będzie im pomagał, co w pewien sposób mi gwarantuje że tak też będzie, choć Pawłowi ufam.

Wszystkie osoby chętne pomóc powodzianom, chcące mieć pewność że ich pieniądze nie zostaną zmarnotrawione, mogą wpłacać na akcję Konrada:

Stowarzyszenie Nikon Klub Polska
ul. Deotymy 54/9
01-409 Warszawa

22 1940 1076 3059 0922 0002 0000
z dopiskiem: powódź 2010

To jest pomoc długofalowa, również poza wszelkimi pseudopomocowymi organizacjami.. Szczegóły: http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=144822

lub bezpośrednio na moje konto, szczegóły: http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=145910

Pieniądze z mojej akcji zostają bezpośrednio przekazana na miejsce powodzi, z pominięciem wszelkich instytucji "pomocowych".

Na tę chwilę najbardziej potrzebne na miejscu są: Paliwo do moto pomp i agregatów, Środki chemiczne (odkażanie, higiena osobista), materace, czysta pościel. Czyli wszystko to co w TV mówili że lidzie dostaną, tak dostali.